• Blog Tandemowe Trip Love


Jak przebiegają przygotowania do zimowej wyprawy?

- Tandemowe Trip Love


 Jak przebiegają przygotowania do zimowej wyprawy? Które elementy są dla nas najtrudniejsze, w czym potrzebujemy Waszej pomocy, a co możemy Wam podpowiedzieć i doradzić opierając się na naszym dotychczasowym doświadczeniu…

Najważniejsze informacje znajdziecie właśnie tutaj.

  • Blog
  • Niemożliwe, stało się możliwe – pokonaliśmy Polskę zimą na tandemie z psem w przyczepce!

Niemożliwe, stało się możliwe – pokonaliśmy Polskę zimą na tandemie z psem w przyczepce!

Znajdujemy się 20 km od granicy polsko-litewskiej. Za nami ponad 750 km. Był to czas bardzo intensywny, trudny i awaryjny.

- Tandemowe Trip Love

Wyruszyliśmy z Mikołowa pełni obaw i podekscytowania. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, jak sobie poradzimy, czy Kadlookowi będzie dobrze w przyczepce, czy rower da radę, bo tak późno serwis nam przygotował go do wyprawy, że nawet nie mieliśmy możliwości zrobienia testu z pełnym obciążeniem.

Byliśmy szczęśliwi, oto zaczyna się nasza niezwykła Przygoda, przez duże P! To nie to samo, co zazwyczaj robiliśmy. To nie dwutygodniowy trawers Karpat, to nie wyjazd w las, a nawet w dziką Ukrainę, to nie podróż autostopowa, gdzie jesteś przygotowany, że każdy dzień niesie coś nowego, to zupełnie nowy wymiar Wyprawy, która budziła w nas bardzo intensywne uczucia.

Pierwsze dni pokazały, że łatwo nie będzie. Pojawiły się już pierwsze awarie, ciężar był ogromny, a mnogość górek na Śląsku dobijała nas, zmuszając do wpychania na nie roweru z przyczepką.

Wszystkie trudności rekompensowały nam spotkania z niezwykłymi ludźmi spotkanymi na trasie. Już w pierwszych dniach trafiliśmy do kobiety na skraju ubóstwa. Przyjęła nas, ugościła pod dachem, dała co mogła, a gdy odjeżdżaliśmy – płakała. Jest bardzo samotna. Kilka razy gościliśmy u księży na plebani. Nawet mieliśmy możliwość skorzystania ze schronienia u sióstr zakonnych z Mariówki. Było to niezwykłe doświadczenie, bardzo piękne. Nawet przypadkiem trafiliśmy na dużą uroczystość – 100-lecie ich patronatki. Wspaniałe kobiety, było to duże przeżycie i ogromnie im dziękujemy za schronienie w sytuacji kolejnej trudnej awarii rowerowej. Matylda – dziewczyna, która widziała nas na drodze, gdy naprawialiśmy rower, również zaprosiła do siebie, mimo że w tym samym dniu wracała jej mama, po kilku miesiącach nieobecności w domu. Nawet wybaczyła całonocne wymiotowanie Kadlooka w ich domu! Wspaniała, gościnna i dobra rodzina! Ściskamy Was serdecznie. Później byliśmy w Mogielnicy w remizie strażackiej. Po całym dniu jazdy w deszczu i wilgoci miło było móc wszystko wysuszyć – wtedy przekonaliśmy się, że nawet super goretexy za setki złotych nijak sprawdzają się w deszczu. Wszystko wtedy przemokło! A jak to w remizie – była uroczystość (weekend) i dostaliśmy górę jedzenia!

Udało nam się dotrzeć do Warszawy!

Bilans był taki:
- 5 poważnych awarii roweru
- kurtki goretexowe z Marmota w ogóle nie dały rady
- ochronne płaszcze z Decathlonu również poległy
+ lampki rowerowe z Decathlonu – bomba!
+ kurtki z Cumulusa – genialne i niezastąpione!
+ buty Meindla – dały radę!
+ w Kadlooku obudziła się dzika dusza

No i w Warszawie zostaliśmy na dłuższy czas. Musieliśmy naprawić rower, przerobić trochę przyczepkę, która została nam później zawłaszczona i długo musieliśmy walczyć o jej odzyskanie! Byliśmy wtedy przerażeni! Siostry zakonne obiecały (pomimo naszych sprzeciwów), że będą się o nas modlić, byśmy święta spędzili w domu – tak też się stało! Mają dużą moc sprawczą ich modlitwy! :)

Ale dzięki temu mieliśmy czas i możliwość nagrać materiał z Telewizją Polską i krótkie zajawki o naszej wyprawie pojawiły się w Teleexpressie i w Aktualnościach TVP 3 Katowice.

Dało to natychmiastowy efekt! Dzięki temu znaleźliśmy noclegi, ponieważ ludzie zaczęli rozpoznawać nas na drodze!

Jednym z miejsc i rodzin jakie poznaliśmy i które zrobiły na nas ogromne wrażenie, była rodzina mieszkająca w sercu lasu! Daleko od innych, których dzieci nie bały się dzików, a zamiast na tablecie, bawiły się na wolnym powietrzu. Aż nas za serce ścisnęło widząc taką rodzinę – coś, o czym bardzo marzymy. Od razu chcieliśmy wracać do domu i zająć się domem, a nie jakąś tam wyprawą! ;) Kim oni byli? To rodzina leśniczego, który przekazał nam dużo swojej wiedzy, Krzysiek wraz z Rafałem budowali czatownię do fotografii ptaków, wędrowali po lesie i długie godziny rozmawiali. Klaudia z kolei spędzała czas w domu bawiąc się z uroczymi 6-letnimi bliźniakami i pomagając Basi. Spędziliśmy u nich przemiły dzień i dwie noce. Długo rozmawialiśmy wieczorami popijając czystek albo… zapomnieliśmy to drugie ziółko ;) Czasem w życiu tak jest, że spotyka się pokrewne dusze, widzi się człowieka i od razu się czuje, że to jest właśnie to! Że nadajemy na tych samych falach. Mamy wrażenie, że doświadczyliśmy właśnie tego i jesteśmy przeszczęśliwi! Będziemy pielęgnować tą przyjaźń, bo tak wartościowych ludzi trudno już znaleźć :)


Piękna pogoda towarzyszyła nam przez kolejne dni, przyszły potężne mrozy i słoneczko. Pięknie się jechało! I tak do Łomży, gdzie znów utknęliśmy na kilka dni. Na szczęście mamy w tym mieście wspaniałych znajomych, którzy ugościli nas na te kilka dni  i zapewnili naprawdę wiele ciekawych atrakcji :) Tym razem rower zupełnie się zbuntował i zażądał wymiany całego osprzętu!! Byliśmy zdruzgotani. Wydaliśmy masę pieniędzy na przygotowanie roweru do wyprawy. Wybraliśmy serwis, który początkowo wzbudził nasze zaufanie i powierzyliśmy im zajęcie się naszym rowerem, choć później zaczęły się małe schodki, interweniowaliśmy i liczyliśmy na dobrze wykonaną robotę. Niestety… Już droga do Warszawy pokazała, że chyba ekipa nie podeszła poważnie do tematu, reanimacja części w Warszawie nie pomogła, musieliśmy wymienić wszystkie najważniejsze elementy takie jak:

  • całe koło tylne (obręcz, piasta, szprychy)
  • korba
  • przerzutka przednia
  • blachy lewe (łączące nasze pedały na tendemie)
  • łańcuchy i linki to już kosmetyka

Rachunek był duży. Tylko szkoda, że wcześniej nie zostały nam wstawione odpowiednie części i nie zostały znalezione usterki, których łatwo dałoby się pozbyć i nie zniszczyłyby nam nowego sprzętu. Możemy być tylko źli na siebie, że gdy zaczęliśmy tracić zaufanie do serwisu, nie wzięliśmy od nich roweru, ale baliśmy się, bo już nam zbyt długo przeciągnęli u siebie rower (3 miesiące!!) i moglibyśmy nie zdążyć nikogo znaleźć do wyprawy, która zaczynała się na dniach. „Mądry Polak po szkodzie”. Teraz wiemy, że zupełnie inaczej byśmy zadbali o nasz pojazd.

Trudno. Znów stanie, znów potężne wydatki. Takie są uroki wyprawy ;)

Ruszyliśmy! Czuliśmy, że pogoda niedługo się zmieni, zaczęło być pochmurno, a droga na północ zaczęła być bardzo górzysta! Górka, z górki, górka, z górki wciąż to samo ;) Ale dotarliśmy do pięknego miejsca – Studzienniczej, gdzie mieszkaliśmy w domku holenderskim na zamarzniętym jeziorze. W tym samym jeziorze łowiliśmy ryby metodą pod lodową i mieliśmy jedzenia na kilka dni! :)

Nastał i felerny dzień, gdy jechaliśmy do granicy litewskiej. Przejechaliśmy ją i zdarzył się wypadek. Wpadliśmy w poślizg, całą siłę na siebie przejął Krzysiek, ratował rower stając niefortunnie na nodze, która nie dała rady tej masie. Wróciliśmy się do Sejn. Zaletą tendemu jest to, że w razie problemu jest szansa, że jedna osoba mniej pracuje od drugiej i wciąż jesteśmy w stanie poruszać się na przód. Choć i tak pracować należy i tutaj Krzysiek zdobył się na duży wysiłek! Pomimo bólu – parł do przodu! Nie mieliśmy wyjścia. Znaleźliśmy schronienie u księży. Poszliśmy do szpitala, zdjęcia, badania, konsultacje ze specjalistami – pęknięta głowa strzałki.

Przerywać wyprawę? Jechać dalej? Poczekać na zagojenie?

Wybraliśmy ostatnią opcję.

Spędzimy najbliższe dni w urokliwym mieście Sejny. Postaramy się nie zmarnować tego czasu i nadrobić zaległości w pisaniu artykułów, bo mamy tyle ciekawych rzeczy do opowiedzenia! Zrobimy testy, zdjęcia, filmy! Musimy jakoś przyzwyczaić się do aparatu. Nie przywykliśmy nagrywać filmów i sprawia nam to jeszcze dużą trudność ;) Okropnie dużą! :)

Na koniec takie przemyślenia wyprawowe, ale przede wszystkim życiowe:

  1. Ludzie mają ogromną moc sprawczą. Mają wielką siłę! I ważne jest to, jak ją w życiu wykorzystają i z jaką energią i zamiarem podchodzą. Wielu, tak jak i Wy, którzy nam codziennie dajecie dużą dawkę motywacji – pchacie do przodu! Napawacie wiarą! Dajecie uśmiech i serce! – Dziękujemy! Jest i ta negatywna energia, ta która się bierze z dwóch najgorszych cech, które opanowały świat – zazdrość i żądza.
  2. Jeżeli chcesz, by coś było dobrze zrobione, zrób to sam! – myśl, która bardzo mocno dźwięczy nam w uszach po doświadczeniach z serwisem przygotowującym tandem do wyprawy. Przekonaliśmy się jeszcze bardziej, że nikt nie zaangażuje się w pełni w swoją pracę, jeżeli nie dotyczy to Jego sprawy. Wielu specjalistów podchodzi do zadań bardzo opieszale i niedbale, nie chce im się wysilać ponad standard. Nauczyliśmy się, że wszystko trzeba sprawdzać kilkakrotnie i mieć odwagę by walczyć o dobrą jakość.
  3. Każda podróż kształci, rozwija, uczy innego spojrzenia na te same rzeczy. Podróż zmienia, ale nie tyle człowieka, a jego myślenie. Uczy spokoju i opanowania, odrzuca niepotrzebne strachy, ponieważ dużo poważniejsze strachy faktycznie są obecne. A o tym mało się mówi.
  4. Podróż uczy wyrozumiałości, cierpliwości, jeszcze większego szacunku i miłości do drugiej osoby, z którą podróżujemy. Podróż jest najlepszym testem dla związku i spoiwem. My jesteśmy szczęśliwsi z każdym dniem. Owszem, że są trudne chwile, ale cały czas uczymy się lepiej z sobą rozmawiać, komunikować się i wyrażać swoje uczucia. I to jest piękne!
  5. Cieszymy się, że mamy ze sobą Kadlooka, bo bez niego ta podróż nie byłaby taka sama. Byłaby sto razy łatwiejsza!! :) ale i nudniejsza. 


Tandemowe Trip Love Od Kuchni 13
Tandemowe Trip Love Etap1 1
Tandemowe Trip Love Etap1 2
Tandemowe Trip Love Etap1 4
Tandemowe Trip Love Etap1 8
Tandemowe Trip Love Etap1 10
Tandemowe Trip Love Etap1 15
Tandemowe Trip Love Etap1 27
Tandemowe Trip Love Etap1 36
Tandemowe Trip Love Etap1 38
Tandemowe Trip Love Od Kuchni 14
Tandemowe Trip Love Etap1 39
Tandemowe Trip Love Etap1 44
Tandemowe Trip Love Etap1 45
Tandemowe Trip Love Na Strzelnicy 16
Tandemowe Trip Love Na Strzelnicy 3
Tandemowe Trip Love Od Kuchni 4
Tandemowe Trip Love Od Kuchni 6
Tandemowe Trip Love Od Kuchni 3
Tandemowe Trip Love Od Kuchni 15

 

comments

PROSTO Z NASZEGO BLOGA

Tandemowe Trip Love

Etat u Mikołaja!

 Gdyby nie wyprawa mielibyśmy już etat u Mikołaja. - Tandemowe Trip Love

Więcej...

Tandemowe Trip Love

Z życia ptaków okiem Leśniczego. Czyli jak je upolować aparatem fotograficznym.

Czy jest lepsze źródło wiedzy na temat ptaków niż od leśniczego i pasjonata ornitologii? Piękny...

Więcej...

Tandemowe Trip Love

Podlasie - kraina mrozów i zlodowaciałych jezior!

Jeszcze tak zimno nie było! Przekonaliśmy się również, że nie trzeba jechać do Skandynawii,...

Więcej...